Spektakl „Kontrabasista” (9 i 10 kwietnia)

W styczniu br. minęło już 30 lat od premiery monodramu „Kontrabasista” w wykonaniu Jerzego Stuhra –  historii o niespełnionym artyście – pełna goryczy, ale i humoru. Tekst monodramu należy do najwybitniejszych w dorobku niemieckiego dramaturga Patricka Suskinda – autora bestsellerowego „Pachnidła”. Tym razem ze wspaniałym, iskrzącym się dowcipem i chwytającym za serce tekstem w tłumaczeniu Anny Gierlińskiej, zmierzy się aktor Teatru Maska Krzysztof Rogacewicz, znany z takich filmów jak „Komornik”, „Ballada o spokojnym człowieku” oraz wielu epizodycznych ról w telewizyjnych serialach.

Monodram w jego wykonaniu i reżyserii Krzysztofa Pulkowskiego – jak opisuje krytyk Małgorzata Potoczak-Pełczyńska – „(…) ma precyzyjną konstrukcję. Nie ma tu przypadkowego gestu, ruchu i pozy. Akcja rozgrywa się w małym pokoju, w którym bohater muzyk budzi swoje demony, by ostatecznie rozprawić się z nimi.”

Gorąco zapraszam Państwa na dwa spektakle „Kontrabasisty” w wykonaniu Krzysztofa Rogacewicza do Bielańskiego Ośrodka Kultury (ul. Goldoniego 1) w dniach 9 i 10 kwietnia o godz. 19.00.
Bilety w atrakcyjnej cenie 20 zł można będzie nabyć od 4 kwietnia w kasie BOK (kasa czynna  pon.-pt. 16.00-19.00 i wt. 10.00-13.00) oraz w miarę wolnych miejsc przed spektaklami.

Jarosław Bobin, Dyrektor Bielańskiego Ośrodka Kultury

Recenzja
„KONTRABASISTA” według Rogacewicza.
Małgorzata Potoczak-Pełczyńska Nowiny  Jeleniogórskie, nr 42,  20.10.2015

    Trzeba mieć odwagę i pomysł aktorski na siebie, aby na scenie teatralnej mierzyć się z trudną formą monodramu i tekstem, który od wielu sezonów nie schodzi z afisza teatralnego, i to w wykonaniu znanego aktora, Jerzego Stuhra.
Aktor Teatru MASKA, Krzysztof Rogacewicz podjął to ryzyko, wziął na warsztat „Kontrabasistę” według  tekstu Patricka Süskinda (w tłumaczeniu Anny Gierlińskiej) i… przekonał do siebie publiczność.
Monodram wyreżyserował Krzysztof Pulkowski. Historię muzyka, który w hierarchii orkiestry znajduje się na samym dole, a do tego przeżywa nieodwzajemnioną miłość. Krzysztof Rogacewicz opowiada własnym językiem scenicznym, z humorem i liryczną nutą. Wraz z upływem minut aktor skupia coraz większą uwagę widzów, których porywa historia kontrabasisty.
    Spektakl ma precyzyjną konstrukcję. Nie ma przypadkowego gestu, ruchu, pauzy. Twórcy zadbali o czytelność tekstu. Akcja rozgrywa się w małym pokoju, w którym bohater, muzyk, budzi swoje demony, by ostatecznie rozprawić się z nimi.
    – To rodzaj autopsychoanalizy.  Po to, aby po takim dniu muzyk mógł pójść do codziennej orki bez ciężaru, który by mu zabronił być przyzwoitym rzemieślnikiem – w kuluarowych rozmowach po premierze reżyser zdradzał sekrety pracy nad monodramem.
    Przed premierą  Krzysztof Rogacewicz mówił, że zależy mu na tym, aby każdy widz w tym spektaklu znalazł cząstkę siebie. Wsłuchując się w rozmowy premierowych widzów, można stwierdzić, że z powodzeniem to się udało. Bo przecież w każdym z nas budzą się czasem demony i poczucie, że nie jest się w życiu w tym miejscu, o którym się marzyło.